Podróżnicy z XVII i XVIII wieku, przemierzający tereny dzisiejszej Zamojszczyzny, nie kryli zachwytu nad wyjątkową harmonią urbanistyczną, bogactwem kulturowym oraz strategicznym położeniem miasta. Relacje przybywających z daleka świadczą o unikalnej roli, jaką Zamość odgrywał na historycznej mapie Europy Środkowo-Wschodniej, pozostając perłą karawan handlowych i ośrodkiem wielonarodowościowym.
Architektura renesansowa i Plan Miejski
Miasto zostało założone w latach 1580–1588 według projektu włoskiego architekta Bernardo Morando. Już pierwsze opisy wskazują na mistrzowskie wykorzystanie prostokątnej siatki ulic i centralnego rynku, otoczonego z każdej strony arkadami. W kronikach francuskiego podróżnika Louisa Courtois czy niemieckiego geografa Johanna Georga Kohla pojawiają się entuzjastyczne wzmianki o proporcjach, symetrii i idealnej widoczności każdego narożnika muru obronnego.
Rezydencje magnackie i zabudowa
- Kazimierzowski Pałac — przykład późnorenesansowej willi z rozległym dziedzińcem.
- Kamienice w Rynku Wielkim — bogato zdobione szczyty i kanciaste elewacje.
- Ormiańskie domy cechowe — obecnie unikatowe świadectwo wielokulturowość dawnego grodu.
Intensywna rozbudowa fortyfikacji uwzględniała elementy nowożytnej sztuki oblężniczej. Twierdza z bastiony zastępowała średniowieczne mury i uważana była za jedną z najnowocześniejszych w Rzeczypospolitej.
Relacje podróżników z dawnych epok
Podróże po Polsce opisywał również franciszkanin Giovanni Botero, który zachwycał się okazałym ratuszem i pastelowymi fasadami. Z kolei brytyjski dyplomata Thomas Ernest odwiedził miasto pod koniec XVII wieku i zapisał w pamiętniku, że Zamość to:
„…małe Perła na stepach Rzeczypospolitej, gdzie handel kwitnie równie bujnie jak sztuka i nauka”.
Podróżnik opisywał także legendy o zakapturzonych uczonych z zamojskiej akademii, którzy rzekomo posiedli wiedzę z kresu światła i ciemności.
Opisy szlaków handlowych
Szlaki prowadzące z Kijowa przez Lwów do Zamościa były pełne karawan z egzotycznym towarem: kaukaskim suknem, orientalnymi przyprawami, bursztynem i płótnem bawełnianym. Niemiecki kupiec Sebastian Schultes zapisywał w dzienniku, że miasto stanowiło punkt styku kultur i gwarancję bezpiecznego tranzytu dzięki ufortyfikowanym bramom i cytadelam wojsk Zamościa.
Kultura, sztuka i zwyczaje Zamojszczyzny
Wielu gości zachwycało się barwnymi festynami, które łączyły obrzędowość chrześcijańską, żydowskie święta i zwyczaje ormiańskie. Na Zamojskim Jarmarku prezentowano lokalne rękodzieło, wyroby skórzane, wyroby z gliny i krosna. Przybywali rzemieślnicy z Wołoszczyzny, Węgier i Małopolski, a wśród stoisk można było spróbować tradycyjnych potraw:
- pierogi z kapustą i grzybami;
- kołaczy z miodem i makiem;
- zupy grzybowej z rydzami;
- kulinaria tatarskie – pilaw i potrawy z baraniny.
Znajdowały się tu również liczne sklepy z ziołami, które słynne były ze swoich leczniczych właściwości. W korespondencji polskiego biskupa Mikołaja Zborowskiego możemy przeczytać o specyfiku z pąków lipy na ból gardła, przywożonym specjalnie z Roztocza.
Odkrywanie okolicznych krajobrazów
Wielu podróżników, gdy tylko ukończyło formalności miejskie, ruszało na południe, by zwiedzić łagodne wzgórza i lasy rozciągające się za murami miasta. Roztocze przyciągało ich krajobrazem pagórkowatym, licznymi potokami i bogactwem flory. Opisywano tu przedziwne formacje skalne, zarośnięte mechami studnie i strumienie, które miejscowi nazywali „śpiewającymi”.
Legenda o Źródełku
Według podań, w gęstym borze przy grobli znajdowało się źródełko, którego woda leczyła ciernie ukłutej duszy. Podróżni z Niemiec i Włoch często notowali, że to miejsce przyciągało pielgrzymów, a mercatorzy sprzedawali tam medalik z wizerunkiem Matki Boskiej Zamośćkiej.
Przygody i anegdoty dawnych gości
W pamiętnikach szlachcica Stanisława Pałuckiego trafiamy na opis maskarady z okazji przyjazdu posła tureckiego. Uczestnicy przebrali się za Osmanów i dokonali symbolicznego napadu na miasto, by następnie zaprosić mieszkańców na ucztę ze słynnym tureckim pilawem. Opowieść ta miała podkreślić dyplomatyczny charakter Zamościa i jego otwartość na różnorodne wpływy.
Inny włoski podróżnik, Agostino Filippetti, zapisał historię swojego spotkania ze starym kaznodzieją na rynku, który z wykorzystaniem perkusyjnych dźwięków dzwonów i werbli wprowadzał słuchaczy w medytacyjny trans, recytując pasje świętych patronów miasta.
Te fascynujące relacje przekazywane z pokolenia na pokolenie, spisane w annałach i prywatnych notatnikach, stanowią bezcenny skarb dla badaczy dziejów Zamojszczyzny. Dzięki nim możemy poczuć atmosferę dawnych ulic, zobaczyć migotanie kolorowych flag na brzegu kanału i usłyszeć gwarające głosy kupców, którzy przez stulecia wzbogacali to miejsce o nowe opowieści.