Region Zamościa od wieków przyciąga swoją wyjątkową historią, tajemniczymi zakamarkami starego miasta oraz barwnymi obyczajami. Spacerując wzdłuż Renesansowych murów, można poczuć ducha przeszłości, kiedy to mieszkańcy bacznie celebrowali każdą wyjątkową chwilę – od świąt liturgicznych po doroczne jarmarki. Zachowane opisy, kroniki i przekazy ustne pozwalają nam odkrywać, jak przed laty obywatele Zamojszczyzny łączyli w sobie pobożność, rzemiosło i żywiołowy folklor.
Życie sakralne i religijne
Centralne miejsce w dawnej obrzędowości Zamościa zajmował kościół katedralny pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Już od czasów Ordynacji Zamoyskiej nabożeństwa przyciągały mieszkańców z całego regionu. Uroczyste procesje odbywały się zwłaszcza w Boże Ciało – wówczas ulice wyłożone były płatkami kwiatów, a kapłani prowadzili wiernych w asyście sztandarów i orkiestr strażackich.
W grudniowy wieczór Wigilii, tuż przed Pasterką, bramna katedralna otwierała się, a wierni przynosili do kościoła dary: opłatki, świece oraz własnoręcznie malowane obrazki. Wspólne łamanie się opłatkiem było aktem pojednania między sąsiadami, a potem wszyscy udawali się na rynek, by tam pośpiewać kolędy przy blasku specjalnych reflektorów zaprojektowanych przez miejscowych rzemieślników.
Podczas Wielkiego Tygodnia studenci Akademii Zamojszczyzny wystawiali misteria pasyjne. Sceny ukrzyżowania odgrywane były na specjalnie przygotowanej scenie przed katedrą. Występy te współtworzyli żacy, profesorowie i miejscowi artyści, a repertuar muzyczny wypełniały utwory chóralne Henryka Mikołaja Góreckiego oraz dawnych kompozytorów grodu.
Obrzędy ludowe i zwyczaje świąteczne
Społeczność wiejska w okolicach Zamościa pielęgnowała liczne tradycje, które sięgały czasów przedchrześcijańskich. W okresie zimowym palono tzw. kraszanki i gałązki jałowca, by odpędzić złe moce. Dzieci przebrane za kolędników chodziły od chaty do chaty, recytując rymowanki i żądając drobnych upominków, przede wszystkim pierników i jabłek.
W maju, podczas święta Matki Boskiej Królowej Polski, miejscowa ludność zdobiła polne kapliczki bukietami białych róż i gałązek bzu. Prócz religijnych pieśni, rozbrzmiewały skoczne melodie granego na skrzypcach przez wiejskich muzykantów folkloru zamojszczyńskiego. Do domów zapraszano sąsiadów na wypieczone z mąki razowej obwarzanki posypane makiem czy kminkiem.
Dożynki, czyli święto plonów, miały charakter bardzo barwny. W okolicznych wsiach stroje ludowe zawiązywane były złotymi stuzełkami, a w kołach tańczono oberki i chodzone. Po mszy dziękczynnej gospodarz ofiarowywał chleby w kształcie wieńców wykonanych z kłosów zbóż. Przy ogniskach przygotowywano kiszkę ziemniaczaną i sery z lokalnych mleczarni.
Uroczystości miejskie i szlacheckie
W Zamościu regularnie odbywały się jarmarki, zwane niegdyś „podjazdem ordynackim”. Handlowano na nich solą, tkaninami, ziołami i wyrobami garncarskimi. Przyjezdni kupcy sprowadzali suszone ryby z Morza Bałtyckiego, wosk pszczeli, a także egzotyczne przyprawy – cynamon i pieprz. Największym wydarzeniem była letnia fiesta w Ogrodzie Podzamcza, gdzie szlachta z Ordynacji Zamojskiej urządzała turnieje konne i inscenizacje historyczne.
W 18. wieku damy dworu zachwycały się architekturą Starego Miasta, zbudowanego wg projektu Jana Zamoyskiego i włoskich architektów. Podczas bali maskowych w pałacu ordynackim rozbrzmiewały arie operowe, wykonywane przez nadworne zespoły muzyczne. W wielkiej sali marmurowy kominek palił się do białego rana, a szlachecki herb Trzy Węże lśnił na gobelinach zawieszonych na murach.
Równie widowiskowe były zawody łucznicze organizowane na dziedzińcu Akademii Zamojskiej. Zawodnicy rywalizowali o palmę pierwszeństwa, a publiczność śledziła każdy lot strzały. Przy okazji serwowano wyśmienite potrawy: zupy grzybowe z borowików okolic Roztocza, racuchy z owocami dzikiej róży oraz miodowe nalewki, których receptury zachowały się do dziś.
Muzyka, taniec i rękodzieło
Zamojszczyzna szczyci się bogatym dziedzictwem muzycznym. W karczmach nad rzeką Łabuńką muzycy folkowi grali na dudylach, skrzypcach oraz drumli. Utwory takie jak „Roztoczańska polka” czy „Taniec podzamczański” przetrwały w pamięci pokoleń i wciąż wykonywane są przez lokalne kapele ludowe.
Rękodzieło stanowiło element codzienności. Tkactwo ludowe wytwarzało słynne na cały kraj pasy kontuszowe, a kowale kując żelazo, produkowali scyzoryki zdobione roślinnymi ornamentami. W Zamościu istniały warsztaty artystyczne, gdzie malowano ikony z wizerunkami patronów miast i miasteczek.
Barwne kosze plecione z wikliny sprzedawano na miejskich targowiskach, a garncarze z sąsiednich wiosek wypalali w piecach wysokotemperaturowych naczynia brukowe i fajanse. Wiele z tych tradycji przetrwało dzięki pasjonatom, popularyzującym dawne metody i ucząc młodsze pokolenia.